REKLAMA

Ludzie, Pilawa, Z gmin

„Pamięć o mamie wciąż żywa”

Opublikowano 12 czerwca 2017, autor:

Choć od śmierci Marianny Woźniak minęło już 36 lat, syn doskonale pamięta wspólne wycieczki do ZOO i to, gdy mama-nauczycielka pomagała mu odrabiać prace domowe z matematyki. Najważniejsze są dla niego jednak przekazane wartości – pamięta je do dzisiaj.

 

 

 

 

 

 

Był rok 1981. Grzegorz Woźniak miał zaledwie 13 lat, gdy zmarła jego mama Marianna. Chodził jeszcze do szkoły podstawowej. Jego młodsi bracia mieli natomiast 11 i 6 lat.Po śmierci 38-latki, trud wychowania trzech synów spoczął głównie na ojcu. Ważną rolę w domu Woźniaków przejął także obecny parlamentarzysta Grzegorz Woźniak. Był bowiem najstarszym z synów.

Zarówno ja, jak i moi bracia pamiętamy naszą mamę i zawsze miło ją wspominamy -mówi Grzegorz Woźniak.

Marianna Woźniak była nauczycielką. Pracowała w szkole w Michałówce, a później w Trąbkach. Uczyła głównie matematyki.

Z dzieciństwa pamiętam częste wizyty uczniów w naszym domu. Mama była bardzo otwarta i pomocna. Uczniowie przychodzili do niej po porady i lekcje. Zawsze je uzyskiwali, a mama nigdy nie brała za to pieniędzy. Gestem podziękowania były jedynie kwiaty -opowiada nasz rozmówca.

W rodzinnym domu Woźniaków w Trąbkach zachowało się jeszcze kilka pamiątek. Po latach, obrazki i zdjęcia z dedykacjami mają unikalną wartość.

Mama była bardzo dobrą matematyczką. W tamtym czasie jedną z lepszych w okolicy -uzupełnia.

 

„Pamiętam ostatnie słowa mamy – żebyśmy się wzajemnie szanowali”

 

Potwierdzenie w rzeczywistości znajduje tu powiedzenie: „niedaleko pada jabłko od jabłoni”. Grzegorz Woźniak, po zakończeniu studiów również byłem nauczycielem.

Później zmieniłem trochę kierunek działania. Spowodował to po części przypadek losu, a później determinacja. Z domu pamiętam jednak ten etos nauczycielski -przyznaje.

Mama zawsze miała dla nas czas, szczególnie wtedy, gdy już wiedziała, że jest chora. Był to taki intensywny okres z jej strony. Chciała spędzić z nami maksymalnie dużo czasu -wspomina.

Najstarszy z synów doskonale pamięta rokroczne, wspólne wycieczki do Warszawy, zwiedzanie ZOO i Starego Miasta. Nie ucieka także od trudnych momentów, kiedy jego mama przebywała w szpitalu.

Pamiętam jak jeździłem do niej z bratem. Jeszcze tam, na łóżku szpitalnym pomogła nam rozwiązywać zadania domowe z matematyki -przytacza sytuacje.

Marianna Woźniak, w swoim krótkim życiu nauczyła swoje dzieci pracy, wpoiła wartości takie jak szacunek oraz kładła nacisk na naukę.

Jak zostaliśmy z ojcem sami, trzeba było pracować wokół domu. Mieliśmy też owocowy sad -mówi.

Zawsze jednak darzyliśmy się szacunkiem. Z braćmi do tej pory się nie kłócimy. Oczywiście, są jakieś wymiany zdań, jednak doświadczenia spowodowały, że zawsze trzymamy się razem. Pamiętam ostatnie słowa mamy, żebyśmy się wzajemnie szanowali -sięga pamięcią wstecz.

Mając 15 lat, najstarszy z braci Grzegorz Woźniak jeździł nawet na wywiadówki do młodszego brata, który uczył się w szkole plastycznej w Nałęczowie. W domowych obowiązkach, takich jak pranie i gotowanie często pomagała babcia, jednak niejednokrotnie należało wykonać także te czynności.

Trzeba było szybciej dorosnąć. Nie miałem czasu na dyskoteki. Nie chodziłem, bo były inne obowiązki. Trzeba było stać w kolejce z kartkami, kupić i przygotować produkty na obiad. Cały czas była kwestia dopilnowania domu -przyznaje.

Marianna Woźniak z domu Grzegrzółka pochodziła z Pilawy. Później mieszkała ze swoją rodziną w Trąbkach. Tam też spoczywa na cmentarzu parafialnym.

Grzegorz Woźniak ze swoją mamą Marianną. Zdjęcie wykonane w 1978 roku.

Napisz komentarz »