Aktualności, Sobolew, Z gmin

Zwierzchnicy potwierdzają: Zły nadzór Powiatowego Lekarza Weterynarii nad schroniskiem

Opublikowano 22 czerwca 2018, autor:

Mazowiecki Wojewódzki Lekarz Weterynarii uznał za zasadną skargę Fundacji Mondo Cane na działania Powiatowego Lekarza Weterynarii Andrzeja Korysia, związane ze sprawowaniem niewłaściwego nadzoru nad nad schroniskiem Happy Dog w Nowej Krępie.

 

 

W styczniu Fundacja na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane wysłała do Powiatowego Lekarza Weterynarii Andrzeja Korysia pismo. Zawierało ono 35 pytań dotyczących funkcjonowania schroniska Happy Dog w Nowej Krępie.

-Zastanowiła nas bardzo wysoka śmiertelność w schronisku. Według danych oficjalnych umierał tam co czwarty pies, mimo dużych adopcji, które wykonywali wolontariusze. 26% to bardzo dużo w porównaniu do schronisk prowadzących przez organizacje, w których śmiertelność nie przekracza 6% -opowiada nam Katarzyna Śliwa-Łobacz, prezes fundacji.

-Otrzymałam bardzo arogancką odpowiedź, łącznie z tym, że pan Koryś nie musi oceniać, czy śmiertelność w schronisku jest wysoka czy niska, bo on nie jest od tego, a przepisy nic o tym nie mówią. Tylko pogratulować empatii –mówi przedstawicielka fundacji.

 

Fundacja: przez kilka lat PLW zaniedbywał swoje obowiązki lub świadomie chronił lokalnego przedsiębiorcę

 

Jak mówi K. Śliwa-Łobacz, na część pytań A. Koryś nie udzielił odpowiedzi, nie odpowiedział też na prośbę o kopie protokołów kontroli. Fundacji nie podano między innymi danych dotyczących przedsiębiorstwa utylizacyjnego oraz upadkowości zwierząt.

-Od razu nasuwa się podejrzenie, że jeśli nie można uzyskać danych na temat upadkowości, bo PLW podobno ich nie zna, a dodatkowo ukrywa się nazwę przedsiębiorstwa utylizacyjnego, to chodzi o ukrycie liczby padłych zwierząt –stwierdza K. Śliwa-Łobacz.

Fundacja uważa, że przez kilka lat PLW zaniedbywał swoje obowiązki lub świadomie chronił lokalnego przedsiębiorcę. Dlatego zdecydowała się napisać skargę na jego działania, związane ze sprawowaniem niewłaściwego nadzoru nad schroniskiem -najpierw do Mazowieckiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii, a miesiąc później do Głównego Lekarza Weterynarii. Po wysłaniu pierwszej ze skarg, jak wspomina K. Śliwa-Łobacz, otrzymała pismo, w którym PLW zmienił swoją decyzję.

 

Skargi trafiły do Mazowieckiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii i Głównego Lekarza Weterynarii

 

MWLW uznał pierwszą skargę za zasadną. Stanisław Tęsiorowski, Zastępca Mazowieckiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii, przyznaje, że podczas kontroli psy były w dobrej kondycji, dobrze utrzymane, dobrze odżywione, nie było zwierząt chorych czy wymagających natychmiastowej pomocy weterynaryjnej.

-Jednak stwierdzono niespełnianie przez to schronisko kilku wymagań weterynaryjnych określonych w rozporządzeniu, co nie było ujawniane przez PLW podczas jego kontroli przeprowadzonych w tym schronisku -zaznacza Tęsiorowski.

Wymienia: przepełnienie schroniska (niewystarczającą liczbę boksów w wybiegów w stosunku do liczby utrzymywanych zwierząt) i nieprawidłowe przechowywanie ściółki do ścielenia bud dla psów. Część zwierząt nie miała możliwości skorzystania z wybiegów, ze względu na przepełnienie. Nieprawidłowo wykorzystywano niektóre pomieszczenia.

-Kontrole Powiatowego Lekarza Weterynarii nie wskazywały na to. Wyciąga się więc wniosek, że były przeprowadzone w sposób nierzetelny. Na przepełnienie PLW powinien reagować znacznie wcześniej i skutecznie, czyli nakazywać właścicielowi albo rozbudowę albo redukcję i nieprzyjmowanie nowych psów -zauważa Tęsiorowski.

Drugą skargę, Główny Inspektorat Weterynarii, w części dotyczącej PLW przekazał do rozpatrzenia MWLW. Mateusz Kiersikowski z Biura Prawnego GIW informuje nas, że  MWLW uznał skargę za zasadną w zakresie zarzutów dotyczących niewłaściwego sprawowania nadzoru przez Powiatowego Lekarza Weterynarii w Garwolinie nad schroniskiem dla zwierząt „Happy Dog” w Sobolewie, a częściowo zasadną w zakresie dotyczącym niewłaściwego sposobu rozpatrzenia wniosku ze stycznia o udostępnienie informacji publicznej. Za bezzasadną z kolei uznał skargę w zakresie zarzutów o świadomym i celowym ukrywaniu przez PLW w Garwolinie faktów dotyczących nieprawidłowości w nadzorowanym schronisku.

 

Andrzej Koryś pisemnie upomniany

 

MWLW zakończył już postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

-Mazowiecki Wojewódzki Lekarz Weterynarii (…) zastosował wobec pana Andrzeja Korysia Powiatowego Lekarza Weterynarii w Garwolinie karę upomnienia na piśmie -informuje nas Anna Kudelska, Starszy Inspektor Weterynaryjny ds. ochrony zwierząt w WIW z siedzibą w Siedlcach.

A. Koryś w rozmowie z nami stwierdza, że dla niego temat jest zamknięty i nie ma się do czego odnosić.

-Fundacja zrobiła bardzo szeroką akcję propagandową. Jej działania nie przyniosły nic nadzwyczajnego. Zawsze przy pewnych czynnościach kontrolnych można znaleźć mniejsze czy większe uchybienia. Lekarz Wojewódzki uznał, że moje uchybienia zasługiwały na karę upomnienia. Taką karę przyjąłem i to jest wszystko.

 


Katarzyna Śliwa-Łobacz, prezes Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane:

SOBOLEW NIE JEST WYJĄTKIEM

-W Polsce regułą jest, że schroniska prowadzone przez przedsiębiorców, to schroniska gorsze niż gminne i społeczne. Bo chodzi o zysk, a zysk da się wygenerować tylko oszczędzając na dobrostanie zwierząt. Sobolew to nie wyjątek – złe miejsce, zła opieka nad zwierzętami i właściciel dążący do jak największego zarobku. Do tego – co jest również standardem – iluzoryczny nadzór PIW. Niestety, nieszczęściem zwierząt schroniskowych jest, że jedyną instytucją, gdzie można dobijać się o ich los, jest Powiatowy Inspektorat Weterynarii. Najczęściej PIW nie stoi po stronie zwierząt, bo nadzór nad schroniskami to dodatkowy obowiązek, traktowany często jak dopust boży. Dokładnie taka sytuacja miała miejsce w Sobolewie – na szczęście tutaj udało się udowodnić PIW Garwolin, że swoje obowiązki wykonuje niewłaściwie – rzadko zdarza się by skarga organizacji na postępowanie PIW spotkała się z odzewem – tu się udało. Co oczywiście nie znaczy, że pan Koryś nagle polubi schroniskowe psiaki i dozna oświecenia i napływu empatii. Oznacza to tylko, że będzie się bardziej pilnował, żeby formalnie nie można mu było nic zarzucić. Bo przecież zła sytuacja zwierząt w Sobolewie trwała kilka lat. Cieszymy się, że można wyegzekwować od urzędnika lepszą pracę, konsekwencje służbowe dla pana Korysia to powód do satysfakcji. Chociaż mamy świadomość, że teraz będzie nam trudniej – nie można przecież lubić organizacji, która wyciągnęła na światło dzienne kilkuletnie nieprawidłowości.


 

komentarz »
  1. AlaM 26 czerwca 2018 11:08 - Odpowiedź

    I co teraz powiedzą ludzie, którzy tak bronili Drewnika oraz weterynarza, który jest z zamiłowania myśliwym? Tak wyzywaliście w komentarzach fundacje, które wzięły się za tych podludzi, którzy bogacili się na krzywdzie niewinnych zwierząt? Co powie pseudodziennikarka z popularnego garwolińskiego portalu, który zaczęła robić stronnicze artykuły na ten temat i broniła zaciekle Drewnika?

Napisz komentarz »