REKLAMA

Aktualności

Dlaczego mamy za to płacić ?!

Opublikowano 08 czerwca 2018, autor:

Byli członkowie Społecznych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych dostają wezwania do zapłaty z groźbą postępowania sądowego. W ten sposób syndyk chce obciążyć udziałowców kosztami upadłości. Podpowiadamy, co zrobić, gdy listonosz przyniesie takie pismo.

 

W ciągu ostatnich trzech lat kilkanaście SKOK-ów w Polsce ogłosiło upadłość. Kasy stają się niewypłacalne, a klienci zazwyczaj dowiadują się o tym z dnia na dzień. O kolejnych upadkach SKOK-ów informowały media, a największym z nich była upadłość SKOK-u Wołomin.

Okazuje się, że afery z tym związane ciągną się za byłymi członkami kas. W ostatnim czasie do mieszkańców naszego powiatu, którzy w mieli styczność ze SKOK-ami, docierały wezwania do pokrycia strat wysyłane przez syndyka masy upadłościowej. Syndyk w swoich wezwaniach powołuje się na przepis, iż „każdy członek tej kasy ponosi odpowiedzialność w ustawowej, podwójnej wysokości wpłaconych uprzednio i posiadanych udziałów”. W pismach takich pojawia się także groźba postępowania sądowego w przypadku braku zapłaty.

Takie wezwanie było szokiem dla pani Justyny z Garwolina, której mąż przed laty brał pożyczkę w SKOK Wołomin.

Wszystko zaczęło się od tej pożyczki. W 2005 roku została ona w całości spłacona, więc żadnych zaległości finansowych tam nie mieliśmy -wyjaśnia nam kobieta.

Co prawda to nie są duże pieniądze, bo 30 zł, ale skoro SKOK już nie istnieje, to syndyk pobiera te pieniądze nielegalnie -mówi pani Justyna.

Wezwanie do zapłaty takiej samej kwoty dostał Jan Prządka z Ochodnego (gmina Trojanów).

Nie wiedziałem o co chodzi, bo od lat już nie jestem związany z tą kasą. Dowiedziałem się od znajomych, że też dostali takie wezwania -podkreśla.

Zdumiona była także Zofia Mikulska z Unina, która z kolei dostała pismo, na którym widniała kwota 300 zł do zapłaty. Tyle miała udziałów w kasie.

W SKOK Polska miałam konto. Poręczałam bratowej kredyt, później sama też skorzystałam. Wszystko zostało spłacone co do grosza.  Dostałam wezwanie i bardzo się zdenerwowałam. Może to są niewielkie sumy, ale dlaczego my mamy płacić? -mówi rozżalona kobieta.

Ogólnopolska akcja

Osobom, które znalazły się w takiej sytuacji pomaga Stowarzyszenie Wspierania Spółdzielczości Finansowej im. Świętego Michała, które zrzesza członków-deponentów SKOK Wołomin. Przedstawiciel stowarzyszenia Marcin Karliński podkreśla, by w przypadku otrzymania takiego wezwania, absolutnie nie płacić żądanej sumy.

To forma pewnego rodzaju wyłudzenia, nie tyle syndyka, co instytucji, które uczestniczą w postępowaniu upadłościowym. To działanie jest bezprawne. Nawet Prokuratura Generalna stwierdziła, że ten fakt i zmobilizowała sąd do zdyscyplinowania syndyków. Niestety, nic to nie dało. Syndyk wysyła nadal wezwania do zapłaty, strasząc ludzi sądem i próbując wyłudzić pieniądze -tłumaczy Marcin Karliński.

Na stronie stowarzyszenia można zadeklarować chęć udziału w pozwie zbiorowym w stosunku do syndyka.

Nasz rozmówca zapowiada także, że w planach jest zorganizowanie nagrania w studiu telewizyjnym z udziałem osób, które czują się poszkodowane. Chętni do współuczestnictwa w nim, mogą zgłaszać się do naszej redakcji i zostawić do siebie kontakt. Stowarzyszenie za pośrednictwem naszej redakcji poinformuje o dacie nagrania.


Wszystkie osoby, które otrzymały wezwanie do zapłaty od syndyka upadłego SKOK (SKOK Wołomin, SKOK Polska i inne) z tytułu tzw. dodatkowej odpowiedzialności członków za stratę bilansową do podwójnej kwoty posiadanych udziałów lub z tytułu tzw. dopłaty do wartości udziału, która uległa zwiększeniu w statucie kasy, mogą przesłać adres e-mail i informację, jakiego SKOK i jakiej kwoty dotyczy wezwanie na mail: wezwanie@swsfsm.pl. Wówczas można otrzymać wzór pisma, które należy skierować do Komisji Nadzoru Finansowego. Pomoże to uniknąć odpowiedzialności sądowej i finansowej.


komentarze »
  1. naga prawda 24 czerwca 2018 17:32 - Odpowiedź

    Niemal jedna czwarta działających trzy lata temu SKOK-ów została postawiona w stan upadłości bądź przejęta przez banki. Upadło siedem SKOK-ów, w których było 4,3 mld zł depozytów, zaś do banków trafiło pięć SKOK-ów o łącznej wartości depozytów sięgającej 1,4 mld zł. Łącznie upadłości lub przejęcia dotyczyły mniej więcej 520.000 członków SKOK-ów, którzy co prawda nie stracili pieniędzy – ich oszczędności pokrył Bankowy Fundusz Gwarancyjny ze składek klientów banków – ale nierzadko są dziś przedmiotem zainteresowania komorników i syndyków masy upadłościowej. Urzędnicy usiłują wyegzekwować np. zaległe wkłady członkowskie lub jakieś ekstra-wkłady, do których wniesienia się zobowiązali przystępując do SKOK-u.

  2. goła prawda 24 czerwca 2018 17:34 - Odpowiedź

    W wielu krajach – np. w Niemczech – porządnie nadzorowane (kasy) i dobrze zarządzane tego typu organizacje są poważnym konkurentem dla banków i wpływają na wysokość cen i prowizji na całym rynku. U nas SKOK-i przez długie lata pozostawały poza nadzorem bankowym i źle na tym wyszliśmy (bo pożyczały pieniądze nieodpowiedzialnie, nieumiejętnie lub kontrolę nad nimi przejęły mafie i przekręciarze).

  3. prawda oczywista 24 czerwca 2018 17:35 - Odpowiedź

    ILE KOSZTOWAŁO NAS RATOWANIE SKOK-ÓW? Ile do tej pory dopłaciliśmy do ratowania SKOK-ów po latach rządów ekipy Grzegorza Biereckiego? Trudno to dokładnie oszacować. Wiadomo, że posiadaczom oszczędności w zbankrutowanych SKOK-ach trzeba było oddać 4,3 mld zł (może trochę mniej, bo nieduża porcja depozytów przekraczała kwoty gwarantowane). Ale część z tych pieniędzy – zapewne niewielką, choć to tylko moje przypuszczenie – da się być może odzyskać ze sprzedaży masy upadłościowej. Z drugiej strony banki, które przejęły odpowidzialność za ćwierć miliona klientów przejętych SKOK-ów – oraz za 1,4 mld zł ich depozytów – też nie zrobiły tego za darmo. Prawdopodobnie dostały od Bankowego Funduszu Gwarancyjnego pieniądze w formie pożyczek lub dotacji. Inaczej żaden bank przy zdrowych zmysłach nie przejąłby SKOK-u, który ma ujemne wskaźniki wypłacalności, 30-50% nie spłacanych na czas pożyczek i klientów domagających się wypłaty depozytów. Oczywiście: te kwoty oferowane bankom przez BFG musiały być o rząd wielkości mniejsze, niż wartość gwarantowanych depozytów w przejmowanych przez banki SKOK-ach (bo inaczej interes nie miałby sensu). Niewykluczone jednak, że bilans ratowania SKOK-ów przekroczył dziś 4 mld zł (a może i zbliża się do 5 mld zł? Choć ostatecznie może być mniejszy).

Napisz komentarz »