REKLAMA

Aktualności, Ludzie, Samorząd, Wilga, Z gmin

Brudna kampania wyborcza

Opublikowano 19 października 2018, autor:

Anonimy atakujące jednego z kandydatów, zrywane plakaty, niszczone banery – tak wygląda kampania wyborcza na terenie gminy Wilga.

 

 

 

 

 

-Codziennie rano się budzę z ciekawością” co nowego wydarzyło się w gminie Wilga -przyznaje Paweł Mielcarz, jeden z czterech kandydatów, ubiegających się o fotel wójta.

Oprócz Mielcarza (KWW Projekt Wilga) o stanowisko wójta walczą Zbigniew Węgrzynek (KW PSL), Bogumiła Głaszczka (KWW Bogumiły Głaszczka) i Jacek Piesiewicz (KWW Nowa Perspektywa). To najwięcej w całym powiecie. Inne rekordy mogą być już mniej chlubne. Tegoroczna kampania w Wildze może uchodzić za najbardziej brudną w okolicy.

 

Anonimy

 

Ktoś rozpowszechnił po gminie ulotki atakujące Bogumiłę Głaszczkę oraz kilkoro kandydatów na radnych z jej komitetu (w jednym wypadku myląc nawet nazwisko).

Ulotka kończy się pytaniem: -Czy kiepski pracownik urzędu gminy będzie dobrym gospodarzem? Odpowiedzcie sobie sami (B. Głaszczka jest sekretarzem gminy -przyp. red).

Głaszczka, jak nam mówi, zgłosiła sprawę ulotek na policję (przyjęcie zgłoszenia potwierdza Marek Kapusta -rzecznik KPP w Garwolinie). Dodaje, że nie ma podejrzeń, kto mógłby stać takimi działaniami i jednoznacznie je potępia.

Komitety Mielcarza i Piesiewicza wydały w tej sprawie oświadczenia, w których odcięły się od ulotek oraz negatywnie oceniły tego typu zagrania.

P. Mielcarz zauważa, że ulotki zostały rozrzucone w noc poprzedzającą jego festyn wyborczy.

-To było uderzenie w moją osobę i moich kandydatów -uważa.

Jak mówi, on, jego sztab i kandydaci na radnych zostali posądzeni przez pewną grupę odbiorców o rozpowszechnianie ulotek. Dlatego nie zamierza odpuścić tej sprawy i prowadzi swoje prywatne śledztwo.

-Nawet, jeśli miałoby się to zakończyć po wyborach, to ja dojdę do tego, kto był na tyle bezczelny, żeby zwalić taką rzecz na mnie, i to jeszcze w dniu, w którym mieliśmy swoje święto i jako jedyni wpadliśmy na taki pomysł zintegrowania ludzi w Wildze –zapewnia.

Dodaje, że ludzie inteligentni nie uwierzą, że on podczas swojego wiecu rozpowszechniałby takie materiały.

 

Znikają plakaty

 

Każdy z kandydatów przyznaje, że zrywano jego reklamy. Niektóre z nich są zamalowywane. Mielcarz mówi nawet, że w niektórych miejscowościach jego plakaty są zrywane notorycznie. Z. Węgrzynek jedno zerwanie banera – w Skurczy -zgłosił na policję.

-Mam podejrzenia, kto to zrobił -przyznaje.

Dodaje, że według jego wiedzy byli świadkowie, którzy widzieli całe zajście. Personaliów nie chce podawać, ponieważ trwa postępowanie policji w tej sprawie.

W tym kontekście ciekawie brzmią słowa Mielcarza.

-Jeden z moich kandydatów na radnych został posądzony dwa tygodnie temu przez jednego z kandydatów z PSL-u o to, że zerwano mu plakat. Zostało to zgłoszone na policję. Przeszukano mu cały dom i gospodarstwo. Trwało to ponad dwie godziny. Został bardzo mocno pokrzywdzony. Oczywiście nie zostało to udowodnione, bo ten człowiek nie miał nic wspólnego ze zdarciem plakatów w danej wsi. Do tej pory nie uzyskaliśmy przeprosin -mówi.

Według informacji uzyskanych od Marka Kapusty, rzecznika KPP w Garwolinie, postępowanie w tej sprawie jeszcze nie zostało zakończone (na dzień 19 października).

Inną metodę „walki” ze zrywaniem reklam wyborczych przyjął J. Piesiewicz.

-Albo zawieszamy ponownie plakat albo informację, że w tym miejscu był plakat, ale już go nie ma i że kandydat ma prawo zawiesić swój plakat. To jest trochę taki apel, żeby uszanować to prawo i uszanować wszystkich kandydatów -opowiada.

Wspomina też o innej sytuacji.

-Jeden z kandydatów zrobił zdjęcie swojego plakatu, który był przedarty na pół i obok była przyklejona informacja o moim spotkaniu z wyborcami. Było to zamieszczone na Facebooku i podpisane: „to tak się prowadzi kampanię.” -mówi.

Jednocześnie podkreśla, że nikt z jego komitetu nie zniszczył tego plakatu konkurencji.

-Powiem szczerze, że to wyglądało na prowokację. Żaden złodziej nie podpisuje się pod tym, co zrobił. Daliśmy odpowiedź temu kandydatowi na Facebooku –dodaje.

Reklamy wyborcze są także zamalowywane.

Wszyscy kandydaci (rozmawiamy z nimi w czwartek – 18 października) negatywnie wyrażają się o wszystkich wymienionych praktykach.

-To była spokojna gmina, nie wiem, co się stało. Dla mnie jest to karygodne. To świadczy o bardzo niskim poziomie osób, które to zrobiły. Trzeba uszanować wszystkich -mówi Piesiewicz.

-Każdy ma prawo robić kampanię, ale czystą. Ja nie mówię niepochlebnych opinii na temat żadnego z kandydatów. Nie niszczę ich plakatów, nie zasłaniamy innych plakatów -podkreśla B. Głaszczka.

-Od dziecka obserwuje politykę i wydawało mi się, że takie brutalne gry, opluwania się, niszczenia, są na terenie dużych miast. Rozpoczynając kampanię w Wildze nie byłem świadom, że do takich rzeczy może dojść tutaj –przyznaje P. Mielcarz.

-Odnoszę się negatywnie do takich zachowań. To źle świadczy o konkurencji, która nie ma żadnego poziomu -mówi Z. Węgrzynek.

Dodaje, że w jego odczuciu tym roku ze zrywaniem plakatów jest jeszcze w miarę spokojnie.

-Cztery lata temu, podczas poprzedniej kampanii, było jeszcze gorzej. Wszystko co było z PSL-u, to było zrywane -wspomina.

Napisz komentarz »