REKLAMA

Aktualności, Garwolin, Ludzie, Z gmin

Ponad dwie godziny nie mogli wrócić do domu

Opublikowano 22 grudnia 2017, autor:

Samowola wykonawcy spowodowała, że mieszkańcy Krystyny zostali odcięci od świata. Nie mogli ani wyjechać ze swojej miejscowości, ani do niej wrócić.

 

 

 

 

Honorata Przybysz z Krystyny przez ponad dwie godziny czekała na drodze, nie mogąc wrócić do swojego domu. A wszystko przez remont drogi powiatowej od Woli Rębkowskiej w kierunku Krystyny, który trwał wczoraj (19 grudnia). Drogowcy kładli 300 metrów dywanika asfaltowego i droga została całkowicie zamknięta.

Dostaliśmy z gminy powiadomienie SMS, że od godz. 11:00 do 13:00 droga może być nieprzejezdna. Musiałam wyjechać z domu po syna. Wyrobiłam się z powrotem idealnie na 11:00. Robotnicy w tym samym momencie przepuścili „elkę” jadącą od strony wsi, a mnie zamknięto bramkę przed nosem, mimo, że tylko ja czekałam na przejazd. Zmarzłam tutaj i zostawiłam dziecko w domu, mówiąc, że wyjeżdżam na chwilę -mówiła nam na miejscu Honorata Przybysz.

Mieszkanka Krystyny zarzuca, że nie został wyznaczony żaden objazd, a leśne drogi, którymi teoretycznie da się dostać do wsi, są nieprzejezdne z uwagi na wyboje i koleiny.

Chcieliśmy pojechać objazdem, ale wycofaliśmy się, bo byśmy nie przejechali. A jesteśmy z chorym dzieckiem w samochodzie -zaznaczała inna mieszkanka miejscowości w gminie Garwolin.

Mieszkańcy, którzy czekali na przejazd zgodnie podkreślali, że gdyby coś się komuś stało, karetka nie mogłaby dojechać do pacjenta.

Wcześniejszy odcinek robili połówkami i ruch był puszczany wahadłowo. A teraz droga jest całkowicie zamknięta. Powiedzieli nam, że powinniśmy się cieszyć, że coś nam robią. A jak coś się komuś by stało, to kto wziąłby na siebie odpowiedzialność? –pytała pani Honorata dodając, że drogowcy nie postawili żadnej tabliczki, ani znaku informującego o zamknięciu drogi.

Mało tego – okazało się, że wykonawca zamknął drogę bezprawnie.

 

Nie było zgody

 

Jak wyjaśnia naczelnik Wydziału Utrzymania oraz Ochrony Dróg i Mostów Powiatowego Zarządu Dróg – Mariusz Zając, wykonawca formalnie nie wnosił o całkowite zamknięcie „powiatówki”.

Wykonawca pytał nas wstępnie, czy jest możliwość, by robić to całą szerokością, bo dla niego to jest wygodniej. Wówczas my powiadamiamy wszystkie służby. Oficjalnie jednak taki wniosek do nas nie wpłynął -mówi inspektor.

Zając dodaje, że rozumie, iż dla mieszkańców może być to uciążliwe, ale gdyby firma robiła drogę połówkami, trwałoby to prawdopodobnie cały dzień.

Wykonawca nie do końca zrobił tak, jak trzeba. Jednak my nie mamy instrumentu, by go w jakikolwiek sposób ukarać. Od tego jest policja -podkreśla naczelnik.

Właśnie dlatego mieszkańcy wzięli sprawy w swoje ręce i zgłosili incydent na komendę. Na miejscu pojawili się funkcjonariusze, którzy wysłuchali wyjaśnień kierownika firmy.

Jaki będzie dalszy ciąg tej sprawy?

Będziemy o tym informowali na łamach gazety Twój Głos.

Napisz komentarz »