REKLAMA

Aktualności

150 tys. zł uratuje serce Karolka

Opublikowano 12 marca 2019, autor:

Trzyletni Karol Kuchna z Lipówek znany jest Czytelnikom Twojego Głosu. Odkąd się urodził z połową serca rozkręcaliśmy akcję zbiórki plastikowych nakrętek na rehabilitację. Teraz potrzebne są środki finansowe na pilną operację ratującą życie.

-Proszę, nie pozwólcie umrzeć mojemu synkowi! Serce Karolka słabnie z każdym dniem. Paluszki stały się fioletowe. Usta szare jak umazane popiołem. Oddech ciężki. Nie ma już siły nawet chodzić. Noszę go na rękach i przytulam do siebie. Ochroniłabym go przed całym złem tego świata. Jeśli jednak przyjdzie śmierć, będę bezradna -mówi Lidia Kuchna, matka Karolka, zwracając się z apelem o wsparcie do wszystkich ludzi dobrej woli. Jednego syna już stracili Rodzice chłopca codziennie przeżywają strach o jego życie. Niepokój ten jest jednak jeszcze gorszy, gdy wcześniej odchodzi noworodek i trzeba wówczas pochować tę małą istotę, którą przez kilka miesięcy nosiło się pod sercem. O takim bólu wie pani Lidia. -Przeżyłam już jedną żałobę. Mój pierwszy synek urodził się w 27. tygodniu ciąży. Umierał 40 minut. Jego nie udało się uratować. Gdy patrzę teraz jak Karolek słabnie, znów czuję tamten strach, tamtą rozpacz. On nie może odejść, nie przeżyję kolejnej straty – mówi kobieta.

Pani Lidia oczekiwała przyjścia Karolka na świat nie z radością, ale w strachu i modlitwie. To był 22. tydzień ciąży, jechali z mężem na rutynowe badanie USG. Byli szczęśliwi, że poznają płeć dziecka. Lekarz bardzo długo, z poważnym wyrazem twarzy przyglądał się obrazowi USG.

„Nie podoba mi się obraz serca, widzę tylko jedną komorę” – powiedział w końcu.

Nie wierzyliśmy. Przecież to niemożliwe. Na pewno lekarz się pomylił -mówi kobieta.

Niestety. Była to prawda. Karolek urodził się ze złożoną wadą serca – odejściem obu naczyń ze wspólnej komory, ubytkiem w przegrodzie międzyprzedsionkowej, zwężeniem zastawkowym i podzastawkowym pnia płucnego. Zamiast całego serduszka jest tylko pół.

-Karol, takie daliśmy mu z mężem imię, po naszym papieżu, Karolu Wojtyle, by miał go w opiece. Pamiętam te chwile po narodzinach. Widziałam go zaledwie przez chwilę. Był fioletowy, na skraju życia i śmierci, nikt nie wiedział, czy da radę. Stan był tak ciężki, że pielęgniarka powiedziała, że mamy go ochrzcić. W szpitalnej kaplicy powierzyliśmy go Bogu. Czuwał nad nami – wspomina dramatyczne chwile pani Lidia.

Pierwsza operacja trwała osiem godzin

Karolek przeszedł cewnikowanie serca. Oddychał za niego respirator. Przeżył. To był jednak dopiero początek walki o życie, która trwa do dziś.

Operacja Glenna, mająca naprawić małe serduszko, powinna się odbyć, gdy Karolek miał 6 miesięcy. Niestety tak się nie stało. Kolejka dzieci czekających w Polsce jest niezwykle długa. Na stół operacyjny trafiają głównie najpilniejsze przypadki. Operacja Karolka była przekładana dwukrotnie. Za pierwszym razem przez bakterię w moczu, a za drugim przez strajk pielęgniarek.

-Do szpitala dzwoniłam częściej niż do rodziny. Finalnie operacja odbyła się dopiero po pierwszych urodzinach Karolka. Mijały godziny. Było ich osiem, a każda z nich była jak wieczność. Nie spałam, nie jadłam, nie myślałam. Całą siłę poświęciłam tylko na to, by odegnać od siebie ten straszny strach, że Karolek już się nie obudzi -wspomina mama chłopca.

Pani Lidia spędziła wówczas w szpitalu z synem prawie miesiąc. Karolek w bólu wracał do zdrowia.

Powinien być już drugi raz operowany

Przed chłopczykiem ostatnia, najtrudniejsza operacja Fontana. Kończy ona cały cykl korekty serca i ma naprawić je tak, aby wystarczyło na całe życie. Powinna odbyć się między 2. a 3. rokiem życia, a tymczasem Karol w lipcu skończy już 4 lata. Kiedy zostanie wykonany ten zabieg? Tego rodzina nie wie. Znane są przypadki, gdy dzieci miały nawet 6. czy 7. lat i wtedy trafiały na stół operacyjny. Do tego czasu są stale niedotlenione, co wpływa na ich mózg czy wątrobę, prowadząc nawet do jej marskości i niewydolności. Cierpią też płuca, nerki, ogólnie cały organizm, który dostaje zbyt mało tlenu.

Szansą na życie operacja w Niemczech

Z Karolkiem już jest źle. Potrzebuje operacji i to jak najszybciej.

-Paluszki u stópek, u rączek, usta. Codziennie znajduję coś nowego, co jest sine. Od kilku dni Karolek właściwie leży. Ciężko dyszy już po przejściu kilku kroków. Kaszle, wymiotuje. On się męczy, a ja boję się o jego życie -zauważa matka.

Rodzina postanowiła działać. Ratunkiem dla chłopca i szansą na życie jest operacja, która może odbyć się już teraz w najlepszym dziecięcym ośrodku kardiochirurgicznym w Europie, czyli w Klinice Uniwersyteckiej w Munster w Niemczech. Tu dzieci z najcięższymi wadami serca operuje profesor Edward Malec. Lekarz chce zająć się też Karolkiem.

-Synek jest już zakwalifikowany do leczenia. Muszę jednak za nie zapłacić. Kwota to cena za to, co bezcenne- za życie mojego dziecka –mówi zrozpaczona matka, prosząc wszystkich ludzi dobrej woli o wsparcie.

Zbiórka na Siepomaga.pl trwa do 15 kwietnia. Akcję wsparło do tej pory około 1.300 osób i udało się w ten sposób zebrać już ponad 126 tys. zł. Do uzbierania jest jeszcze około 30 tys. zł. Każdy kto chciałby pomoc, może wpłacić dowolną kwotę na stronie Siepomaga- Karolek Kuchna -zbiórka charytatywna.

-„Mamo, przytul mnie” – prosi Karolek. Właściwie brzmi to jak „tytul mnie”… Proszę Was dziś, jako matka, o pomoc dla Karolka, abym nadal mogła słyszeć te najpiękniejsze dla mnie słowa -mówi Lidia Kuchna prosząc o finansowe wsparcie zbiórki.
Napisz komentarz »